Przychodzi baba ...
Przychodzi baba ...

Baba jak to baba - musi się wygadać, a że łatwiej mi pisać niż mówić, postanowiłam dzielić się z Wami, którzy zechcecie mnie odwiedzać, tym co mi po głowie chodzi tutaj właśnie. Tak więc będzie o babie, która się nie ma w co ubrać, o takiej która lubi gotować, o sierściuchach w domu, o wesołym i smutnym ... jak to w życiu bywa. Mam nadzieję, że będę miała z kim dzielić te wszystkie plotki i ploteczki, smuteczki i inne takie.

Poleć tę stronę na:

Ładowanie
fot. z sieci

"Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań …..."

Nie wiadomo czy spadnie śnieg na święta, ale ważne żeby były  rodzinne i spokojne. 
Był czas , że święta były dla mnie bardzo trudnym okresem, bo nie zawsze otaczali mnie Ci, których kocham i z którymi chciałabym się dzielić każdą radością, ale jeśli ktoś śledził mój blog i poczytał historię gąski takiej jednej, to już wie…

Niestety w tym roku ubył nam jeden kolędnik.. Zmarł mój teść, który wprowadzał autentyczną radość  z tego, że jesteśmy razem, że nas kocha, że się spotykamy, że jest tyle smacznych potraw na wigilii . Tym razem, mimo że Go nie ma,  zrobię wigilię dla Niego, dla Jego pamięci i będę znowu, moich-naszych bliskich do woli rozpieszczać kulinarnie .

 

W każdym domu jest jakaś inna , indywidualna tradycja świąteczna. Przez lata tych zwyczajów przybywa, zmieniają się, wpadamy na nowe pomysły.

W moim rodzinnym domu było tak, że każdy nowy członek rodziny ( mam na myśli tych „nabytych” jak np. mężowie, żony itp.) , wnosili ze sobą coś nowego do kulinarnych tradycji wigilijnych. I w ten sposób na świątecznym stole znalazły się 3 zupy: grzybowa z kaszą, barszcz czerwony z uszkami i rybna z fasolą, i to dokładnie w tej kolejności.

Ta niby tradycyjna grzybowa też ewoluowała przez lata. Najpierw była taka prawdziwa babcina: ze śmietanką i łazankami, potem nastała czysta z łazankami, a któregoś roku właśnie jakiś nowy członek rodziny podpowiedział : „a u nas to była zawsze taka zupa z kaszą” -  trafiony - zatopiony, pomysł doskonały!

Z barszczem nie ma kombinowania, bo to byłoby karalne chyba. Najwyżej mógł być na kiszonych burakach robiony i już.

A zupa rybna? przez opłotki przywędrowała do naszego domu chyba z Węgier i zagościła na stałe. Tym bardziej, że przecież rybę tak czy siak trzeba kupić, a z głów karpiowych nic innego się nie da zrobić. Przepis najprostszy na świecie: gotujemy wywar z warzyw z dodatkiem ziela i liścia laurowego, warzywa należy poddusić na maśle: marchew, pietruszka, seler. Następnie wrzucam dobrze oczyszczone z krwi i oczu głowy karpiowe, tudzież innych ryb jakie znajdą się na naszym stole. Gotujemy to kilkanaście minut i zupa gotowa. Świetny, lekki bulion z ryby. Podawać można z fasolą jaśkiem lub z grzankami.

Kiedy żył mój wujek Gienio , obowiązkowo na stole znajdowały się makówki, ale … wybaczcie – nie znoszę tego, nie będę podawać, bo to obrzydliwie słodkie, mdłe i bleeee. Ze słodkiego będzie tradycyjnie  tort orzechowy z bitą śmietaną, sernik tradycyjny i na pewno jakiś makowy zawijaniec, może jeszcze coś z czymś chrupiącym, ale nie omieszkam zaznaczyć, że to u mnie nowość.

Oczywiście na wigilijnym stole znajdzie się także pstrąg w galarecie, tradycyjne śledzie w oleju i w śmietanie, ryba po grecku, kapusta z grzybami, smażony karp i pstrąg, pierogi z kapustą i grzybami opiekane na masełku.

To Wigilia…. a teraz trzeba zaplanować menu na pozostałe dni świąt …. uffff…

Obiad Świąteczny 25 grudnia… uroczysty – jeśli mamy gości, a jeśli nie to zjadamy wszystko co zostało z Wigilii, leżymy bykiem przed TV i oglądamy wszystkie powtórki… CUDOWNE TO JEST !!

 Najbardziej czekam na „ Never ending story”, „Shreka” –każda część, ewentualnie może być każda „Epoka Lodowcowa”. Nieodmiennie ryczę na każdym z tych filmów….

Ale jak zechce nas ktoś nawiedzić, a pewnie tak będzie hehehe…, to plan jest taki, bez jakichś wymyślnych specjałów, bo na tej naszej prowincji ciężko o cuda, ale zagwarantować mogę, że smacznie będzie:

Niemal jak w kuchni Pani Ćwierciakowiczowej…. najsampierw obiad:

zupa cebulowa z grzankami
polędwiczki wieprzowe w sosie śmietankowo-musztardowym z puree ziemniaczano-chrzanowym
sałatka z buraczków z konserwowym ogórkiem / marchewka tarta z chrzanem i rodzynkami
kompot z suszu – OBOWIĄZKOWO !!

No i potem kawa, ciasta, jakiś destylacie tudzież dobre winko…
I kolacja… i tu na razie nie mam pomysłu, ale niebawem dopiszę ciąg dalszy.

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.