Przychodzi baba ...
Przychodzi baba ...

Baba jak to baba - musi się wygadać, a że łatwiej mi pisać niż mówić, postanowiłam dzielić się z Wami, którzy zechcecie mnie odwiedzać, tym co mi po głowie chodzi tutaj właśnie. Tak więc będzie o babie, która się nie ma w co ubrać, o takiej która lubi gotować, o sierściuchach w domu, o wesołym i smutnym ... jak to w życiu bywa. Mam nadzieję, że będę miała z kim dzielić te wszystkie plotki i ploteczki, smuteczki i inne takie.

Poleć tę stronę na:

Ładowanie

Jeszcze nie dogasły znicze z pierwszego listopada …
Jeszcze czujemy oddech dusz naszych zmarłych za plecami …
Jeszcze nie zgniły haloowinowe dynie , a już nas komercja napada bombkami, dekoracjami, pomysłami na prezenty, zblazowanymi Mikołajami, kredytami na najlepsze święta. Zastaw się a postaw się? Czy tylko o to chodzi?  LITOŚCI!! A gdzie się podział duch świąt ? Gdzie zginęła tradycja i świąteczne pojednanie? Gdzie miejsce dla rodziny, dla tej Świętej Rodziny o której wszędzie za chwilę będzie mowa ?  A gdzie gorączka oczekiwania na grudzień, bo to mikołajki  i gwiazdka ? Zanim nadejdzie czas prawdziwych świąt jesteśmy już świętami zmęczeni do porzygania. Nie chcę tak. Nie podoba mi się to.  Jest listopad, a już we wszystkich sklepach wiszą świąteczne dekoracje, brzmią amerykańskie dżingelbels i inne takie. A ja marzę o takich świętach, które są W GRUDNIU! i pachną pomarańczami i prawdziwą choinką. Że prezenty są pochowane w całym domu. Że dopiero w grudniu zaczyna się to cudowne szaleństwo. Pachnie cynamon, wanilia i ciasto drożdżowe. Marynują się szynki i pieką pierniczki na choinkę...
A może „komuno wróć” ??…. Bo wtedy, będąc dzieckiem miałam takie właśnie święta… Ech… nie chce mi się o tym gadać :(


Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe