Przychodzi baba ...
Przychodzi baba ...

Baba jak to baba - musi się wygadać, a że łatwiej mi pisać niż mówić, postanowiłam dzielić się z Wami, którzy zechcecie mnie odwiedzać, tym co mi po głowie chodzi tutaj właśnie. Tak więc będzie o babie, która się nie ma w co ubrać, o takiej która lubi gotować, o sierściuchach w domu, o wesołym i smutnym ... jak to w życiu bywa. Mam nadzieję, że będę miała z kim dzielić te wszystkie plotki i ploteczki, smuteczki i inne takie.

Poleć tę stronę na:

Ładowanie

 Ostrzeżenie... nie pozwólcie oglądać tego filmu swoim dziatkom w wieku szkolnym!

Kilka dni temu zrobiłam swojej rodzince i sobie  krzywdę oglądając  film „Bitwa pod Wiedniem”, nie czytając wcześniej opinii o tym… za przeproszeniem dziele produkcji włosko-polskiej. Cała treść, pięknej jakby nie było historii, została zmasakrowana tragiczną produkcją i brakiem konsekwencji historycznej. Jeszcze to ostatnie można by jakoś przeżyć, bo przecież to interpretacja twórców, ale cała reszta… Porażka!
 Efekty w „Bitwie pod Wiedniem” przywodzą na myśl złote czasy Windowsa 95. Stareńka gra „Age of Empires”  ma lepszą grafikę niż ten film. Tu i ówdzie można zobaczyć żarówki w żyrandolach oraz kiepską charakteryzację bardziej pasującą do Teatru Telewizji niż produkcji za kilkadziesiąt milionów złotych. Fascynujące jest, że  niektóre konie znane są z tego, że nie rzucają cienia. Tak po prostu. I jak widać, na polach Wiednia zwierzęta-widmo zostały wykorzystane do celów taktycznych.  łany zboża stojące przed groźnym Turkiem na wzgórzu  to 300 tys. żołnierzy, którzy niestety wyglądają jak snopki siana z kiepskiej gry komputerowej.
Skoro twórcy „Bitwy pod Wiedniem” zdecydowali się już wykorzystać technikę green lub blue screenu, czyli nakładania lub też tworzenia obrazów za pomocą komputera, nie mogli tego zrobić w bardziej kompromitujący sposób.
O polskim udziale w tym filmie nie da się mówić bez poczucia niesmaku i wstydu.  Boryc Szyc nie wypowiada z ekranu ani jednego słowa, choć widoczny jest przez całe 10 sekund, przyznam się, że szukałam go na ekranie i nie mogłam zauważyć . Wielki nasz Daniel Olbrychski ma zbliżenie i z przekonaniem krzyczy do polskich żołnierzy "Feuer!". Alicja Bachleda-Curuś psuje się od piersi, ale mnich cudotwórca znajduje na to sposób. Może tylko Piotr Adamczyk jako Cesarz Leopold stwarza rolę wartą zapamiętania, bo śmieszną jak karykatura.

W zasadzie to dobrze, że oglądałam to w towarzystwie moich panów, bo miałam wsparcie moralne z ich strony kiedy coraz bardziej załamywałam się oglądając tą pożal się Boże produkcję, bo nie mam odwagi nazwać tego filmem.

 

 

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.