Przychodzi baba ...
Przychodzi baba ...

Baba jak to baba - musi się wygadać, a że łatwiej mi pisać niż mówić, postanowiłam dzielić się z Wami, którzy zechcecie mnie odwiedzać, tym co mi po głowie chodzi tutaj właśnie. Tak więc będzie o babie, która się nie ma w co ubrać, o takiej która lubi gotować, o sierściuchach w domu, o wesołym i smutnym ... jak to w życiu bywa. Mam nadzieję, że będę miała z kim dzielić te wszystkie plotki i ploteczki, smuteczki i inne takie.

Poleć tę stronę na:

Ładowanie

No i zaczęło się... nareszcie ! Sezon ogniskowo-grillowy uważam za otwarty !

Uwielbiam siedzieć przy ognisku, wpatrywać się w ogień, to takie pierwotne, magiczne... niesamowite. Mamy to szczęście, że jeśli przyjdzie nam ochota na ognisko to wychodzimy przed dom i rozpalamy... Wcale nie jest do tego potrzebny specjalny powód, wystarczy tylko trochę dobrej woli i już siedzimy przy trzaskającym ogniu: ja, małż i psinusia nasza. A jak się zdarzy jakieś towarzystow do tego, to tym bardziej jest przyjemnie.

 

Siedząc przy naszym pierwszym w tym sezonie ognisku, uświadomiłam sobie poraz kolejny, że na prawdę jestem kobietą szczęśliwą i spełnioną. Mam syna, który jest moim piewrszy spełnionym marzeniem.  Od ponad 8 lat jestem z człowiekiem, o którym z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest moją drugą połową, z którym rozumiemy się często bez słów, troszczymy się o siebie wzajemnie, okazujemy sobie miłość w różnych momentach życia, a po tylu latach nadal mam motylki w brzuchu kiedy mnie dotyka i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jest dla mnie przyjacielem, kochankiem i oparciem.  Niedawno na jednym z blogów przeczytałam stwierdzenie młodego człowieka, że dojrzała miłość nie istnieje, a czy to nie jest dojrzała miłość? Po prostu trzeba do niej dojrzeć… To nie tylko rutyna, przyzwyczajenie, regularny seks i wspólne konto, czy dzieci. Na prawdę są na tym świecie pary, które zwyczajnie się kochają, szanują, rozumieją. Całe szczęście są...i znam takich kilka. Z drugiej strony przeraził mnie cynizm tego młodego człowieka, żal mi takich ludzi szczerze.

Wszystkim tym, którzy w ta wątpia, wątpią w tistnienie tej dojrzałej miłości życzęę z całego serca, żeby spotkali swpoje drugie połowy i mogli usiąść z nimi przy ich własnym pierwszym wiosennym ognisku...

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
  • Edyta Kyzioł (poniedziałek, 30. grudzień 2013 17:10)

    Czytam z zapartym tchem bloga, od deski do deski i nie przerywam go żadnymi komentarzami, ale teraz muszę napisać.
    Ja też mam swoją wielką miłość i chociaż jest to mąż, którego poznałam 18 lat temu, jesteśmy 16 lat po ślubie, to uważam, że im jesteśmy starszym małżeństwem, tym lepszym. Dojrzeliśmy, razem
    przeszliśmy wiele burz i teraz doceniamy to co mamy, szanujemy się i naprawdę dalej mamy motylki w brzuchu ;-) Da się.
    I słowo do młodych: starzy ludzie też potrafią się kochać!!! I biorą odpowiedzialność nie tylko za siebie ale i za drugą osobę.
    A Tobie Aniu życzę wszystkiego dobrego :-)

  • Baba czyli Anka (piątek, 26. kwiecień 2013 14:02)

    Iza, właśnie Was między innymi miałam na myśli pisząc te słowa.
    Taka dojrzała miłość, nie musi być też wcale nudna i przewidywalna, prawda?

  • Iza-sąsiadka-i-nie-tylko (czwartek, 25. kwiecień 2013 23:22)

    Aniu! Co młody, niedoświadczony człowiek może wiedzieć o dojrzałej miłości? Ja akurat, niemłoda już i doświadczona, mam na ten temat dokładnie takie samo zdanie jak Ty. Myślę, że ta dojrzała miłość,
    mająca za sobą niejedną nieraz burzę z piorunami, jest o wiele pełniejsza od tej młodej, której się wydaje, że ma cały świat u swoich stóp.