Przychodzi baba ...
Przychodzi baba ...

Baba jak to baba - musi się wygadać, a że łatwiej mi pisać niż mówić, postanowiłam dzielić się z Wami, którzy zechcecie mnie odwiedzać, tym co mi po głowie chodzi tutaj właśnie. Tak więc będzie o babie, która się nie ma w co ubrać, o takiej która lubi gotować, o sierściuchach w domu, o wesołym i smutnym ... jak to w życiu bywa. Mam nadzieję, że będę miała z kim dzielić te wszystkie plotki i ploteczki, smuteczki i inne takie.

Poleć tę stronę na:

Ładowanie

Pasta po polsku, czyli kokardki z podrobami

Zawsze makaron robiłam powiedzmy w stylu włoskim lub śródziemnomorskim, a przecież można też po naszemu, więc powstał taki eksperyment i okazał się baaardzo smaczny!!

 

ok. 1 kg żołądków lub serduszek (mogą być kurczakowe lub indycze)

2-3 średnie cebule

3/4 opakowania makaronu kokardki

pęczek pietruszki

2-3 ziarna ziela angielskiego

1-2 listki laurowe

1 czubata łyżeczka słodkiej papryki

szczypta płatków chili - opcjonalnie

2-3 łyżki oleju do smażenia

sół, pieprz do smaku

 

Żołądki bardzo dobrze oczyścić i pokroić w paski i wrzucić na mocno rozgrzany tłuszcz, po kilku minutach dodać liść i ziele. Kiedy odparuje nadmiar powstałego płynu, dodać paprykę i sól i dusić pod przykryciem często mieszając. Kiedy żołądki będą już mocno zrumienione, dodać pokrojoną w piórka cebulę i dalej dusić pod przykryciem ok. 1 godzinę. Po tym czasie podlać żołądki wodą tyle, żeby były lekko przykryte i teraz dusić już bez przykrycia następną godzinę. Niestety żołądki wymagają czasu. Kiedy woda trochę odparuje, doprawić pieprzem i ewentualnie jeszcze solą wg. uznania. Po ok. 2 godzinach żołądki powiunny być mięciutkie, dodać wtedy posiekaną pietruszkę i ugotowany aldente makaron, przesmażyć to wszystko razem jakieś 4-5 minut , przykryć i zostawić na jakieś 10 minut. Podawać np. z korniszonami lub jakąś ulubioną zieleninką.

Jeśli  użyjemy serduszek, to oczywiście wszystko trzeba dusić krócej, bo serca są bardziej miękkie.

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.