Przychodzi baba ...
Przychodzi baba ...

Baba jak to baba - musi się wygadać, a że łatwiej mi pisać niż mówić, postanowiłam dzielić się z Wami, którzy zechcecie mnie odwiedzać, tym co mi po głowie chodzi tutaj właśnie. Tak więc będzie o babie, która się nie ma w co ubrać, o takiej która lubi gotować, o sierściuchach w domu, o wesołym i smutnym ... jak to w życiu bywa. Mam nadzieję, że będę miała z kim dzielić te wszystkie plotki i ploteczki, smuteczki i inne takie.

Poleć tę stronę na:

Ładowanie

Roladki wołowe wg. mojej Mamy

  •     mięso wołowe - 1.5 kg
  •     ogórki kiszone - 500 gram
  •     boczek surowy wędzony - 500 gram
  •     cebula - 3 sztuki
  •     musztarda sarepska - 150 gram (słoiczek)
  •     ziele angielskie - 3 sztuki (kulki)
  •     listek laurowy - 2 sztuki(listki)
  •     koncentrat pomidorowy -  1 łyżeczka
  •     olej lub smalec - 200 gram

 

Wołowinę umyć, osuszyć i pokroić w plastry grubości ok. 1 cm, rozbić na cienkie kotlety. Następnie lekko posolić i popieprzyć, z jednej strony posmarować cienko musztardą, na układać plasterek boczku, plasterek cebuli i ogórka. Następnie zwinąć rolady, owinąć nitką i obsmażyć na mocno rozgrzanym tłuszczu z każdej strony. Takie roladki układamy w rondlu i podlewamy wodą, tak aby były przykryte. Dodajemy liść laurowy, ziele angielskie i gotujemy na małym ogniu jakieś 2 godziny (zależy od jakości wołowiny). Po tym czasie dodajemy łyżeczkę koncentratu, doprawiamy sos do smaku solą i pieprzem i delikatnie go zagęszczamy – ja do zagęszczania sosów używam skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej – 2 lub 3 łyżeczki rozrabiam z odrobiną wody, dodaję do sosu i zagotowuję. Roladki gotowe. Teraz gumiklezjy czyli kluski śląskie.

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
Brak wpisów.