Przychodzi baba ...
Przychodzi baba ...

Baba jak to baba - musi się wygadać, a że łatwiej mi pisać niż mówić, postanowiłam dzielić się z Wami, którzy zechcecie mnie odwiedzać, tym co mi po głowie chodzi tutaj właśnie. Tak więc będzie o babie, która się nie ma w co ubrać, o takiej która lubi gotować, o sierściuchach w domu, o wesołym i smutnym ... jak to w życiu bywa. Mam nadzieję, że będę miała z kim dzielić te wszystkie plotki i ploteczki, smuteczki i inne takie.

Poleć tę stronę na:

Ładowanie

 

Rasa: wilczarz jurajski lub labladowilk błędowski, Waga: 35 kg, kłębie ok. 60 cm. Skrzyżowanie wilczura z labradorem i chyba tchórzem, bo na każde podniesienie głosu pies włazi mi między kolana i udaje, że go nie ma.
Pies zaczepno-obronny – on zaczepia, a potem trzeba go bronić.
Rasa hodowana specjalnie dla uszu.

Mówi się, że mieszańce to zdrowe egzemplarze itd, a ten nasz księciunio ma alergię, nie może jeść żadnych kości ani tłustego, a na dodatek jest znerwicowany ...

Ale owinął nas sobie wokół łapy i robi z nami co chce :-)

 

 

 

 

 

Jednym z ulubionych zajęć Tytusa jest porywanie biustonoszy, majtek tudzież innych skarpet.

Onegdaj porwał mój ulubiony seksowny, czerwony biustonosz i ... (WIĘCEJ)

Nasze sierściuch :-)

Nie wyobrażama sobie domu bez zwierzaków... więc mamy psa z adhd i ciekawym rodowdem, i kocicę, która od 5 lat ma już ok. lat 12 , ale historię naszych zwierzaków będę dopiero opowiadać.

Póki co tylko kilka fotek.

Pies kanapowy
Kot kominkowy
Krótka historia Tytusa, wilczarza jurajskiego
Majka w kilku odsłonach
Symbioza ?

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
  • Baba czyli Anka (poniedziałek, 04. marzec 2013 08:57)

    Mag, nasza kicia to stara baba, ok. 15 lat, ale odbija jej czasem jak kociakowi. Ostatnio regularnie napda na Tytusa, złośliwie czai się na niego "za winklem" i napada - naprawdę :-)

  • mag (sobota, 23. luty 2013 18:36)

    Ale numer:) Do Franki niedawno dołączył kocurek bardzo podobnie umaszczony do Twojego... muszę im koniecznie cyknąć wspólna fotkę.

  • MagdaH (czwartek, 21. luty 2013 00:38)

    Uchole psiowe jak Franusiowe :-) Widzę, ze pół Oazy już tu siedzi :)

 

Pieskie love story

To było jakieś dwa lat temu. Tytus po sąsiedzku miał dziewczynę, suczkę husky - też znajdę jak on. Sąsiedzi byli na wczasach nad morzem i przyplątała się no do nich taka psinusia, duży szczeniak husky. Chodzili z nią po plaży, bo myśleli, że komuś zginęła, ale chyba ją tam ktoś porzucił zwyczajnie.
Pewnego pięknego uciekła ze swojego ogrodu do naszego psa i szalały z 1,5 godziny koło naszego domu. Tytus jak przeszedł to padł bez życia na 2 godziny chyba, ale się wylatali i wybawili. My oczywiście zadowoleniu, bo „psynuś” dał nam spokój i nie ganiał z piłeczką. Następnego dnia koło 10tej wypuściłam psa po był całej nocy, ale wyglądam przez okno gdzie jest i co widzę?? Ona znowu jest u niego, z zerwanym łańcuchem dyndającym przy szyi. No i dalej zabawa. Dwa duże, piękne psy... aż przyjemność na nie patrzeć, ale nagle zniknęły mi z oczu... Dzwonię do tego sąsiada, ale on nie odbiera telefonu.... Wychodzę co chwila, wołam dziada, ale gdzie tam... poszedł w Polskę z panienką swoją. Syna w domu nie było, bo dopiero miał wrócić z uczelni, i nagle widzę... idzie mój syn... i wlecze psa za obrożę, to było już po 14tej.... Znalazł gnojka w parku w centrum Klucz, razem z panienką... wlókł je oba, ale nadjechał samochodem ten sąsiad i swojego zabrał. Kabaret.... W międzyczasie wysłałam smsa do sąsiadów, że ich pies uwodzi naszego i czy nie ma ich u nich na ogrodzie. Po czym, jak już się znalazły dostaje odpowiedź od niego : "On chodzi z naszą Dusią! Chyba mają się ku sobie... Były razem w parku..." Na co ja odpisałam, że miłość trwa już od jakiegoś czasu, i że w sumie randka w parku to nic złego. Gorzej jak zechcą się wybrać do kina w Olkuszu np…

I teraz wyobraźcie sobie taką krzyżówkę: nasz labladowilk błędowski czy też wilczarz jurajski i ona husky.... Ale problem został niby rozwiązany, bo suczka wyszła za mąż za innego huskiego i już mieli wspólne dzieci. Nie znaczy to wcale, że nie odwiedza Tytusa, bo potrafi sobie otworzyć furtkę z zewnątrz i przychodzi razem z mężem swoim w odwiedziny do naszego. Zdarzyło się już, że ten nasz wariat pobiegł z nimi na wieś, ale w porę się zorientowaliśmy i został złapany. Cyrk na kółkach. Musimy się na klucz zamykać J

Komentarze

Wpisz kod
* Pola obowiązkowe
  • anna (środa, 29. październik 2014 09:36)

    Śliczny ten sierściuch. :) :)

  • Grażyna (czwartek, 08. maj 2014 16:28)

    Ale sobie poczytałam....super Uszatek !!!

  • anna (niedziela, 13. kwiecień 2014 19:03)

    Świetne zwierzaki. :)

  • Baba czyli Anka (sobota, 21. grudzień 2013 14:34)

    Miziany regularnie i nie pozwala o tym zapomnieć, że mu się należy hehehe

  • Grażyna (piątek, 20. grudzień 2013 15:35)

    Wpadłam by się przywitać z Tytuskiem.
    Wymiziać prosze.